Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
close

0 Produkt Produkty (pusty)

Do kasy

Produkt dodany poprawnie do Twojego koszyka

Ilość
Razem

Ilość produktów w Twoim koszyku: 0. Jest 1 produkt w Twoim koszyku.

Razem produkty: (brutto)
Dostawa: (brutto) Darmowa wysyłka!
Razem (brutto)

Powołane

HB/0085

Nowy

2 Przedmioty

49,00 zł

Więcej informacji

Książka o młodych dziewczynach, które poświęcają swoje życie, o kobietach, które z miłości do Chrystusa podejmują pracę na rzecz innych, o ewangelickich diakonisach, których zapłatą jest to, że mogą służyć.

Pierwsza książka, która przedstawia życiorysy, świadectwa i służbę sióstr diakonis z Diakonatu Żeńskiego Eben-Ezer w Dzięgielowie, opatrzona zdjęciami od 1926 roku.

* Wydawnictwo: Warto
* Rok wydania: 2017
* Oprawa: twarda
* Ilość stron: 280
* Format: 22x28 cm

Książka, która budzi wspomnienia

Starzeję się. Niechybnie się starzeję. Jednym z objawów tego procesu jest częste sięganie po albumy ze zdjęciami. Im starsze – tym chętniej. Zdjęcia w kolorze sepii, czarno-białe fotografie tych, którzy jeszcze blisko i tych, którzy już odeszli… Dom dziadków, rodzice oparci o jelcz „ogórek”, tato-czołgista, ale też jakieś inne, nieznane mi miejsca, twarze, uroczystości… Uwielbiam prawdziwe historie prawdziwych ludzi, nigdy nie interesowała mnie fantastyka czy nawet dobrze opowiedziana przez autora fikcyjna, choć realistyczna, historia.
Kiedy więc wpadła mi w ręce pozycja „Powołane” wydana przez Wydawnictwo WARTO, a stało się to pewnego późnego wieczora, do nocy przeglądałam zamieszczone w niej zdjęcia. A potem czytałam, czytałam, czytałam, ciesząc się, że moja kochana rodzinka potrafi zadowolić się jedynie zupą pomidorową na obiad…

Trwało to kilka dni. Wracały wspomnienia, łza czasem kręciła się w oku. Tę siostrę znałam osobiście, tamta kiedyś przyniosła nam pieczki na święta (dla niewtajemniczonych – suszone jabłka), o… a tu mieszkaliśmy przez blisko 7 lat... Pamiętam stary barak… Jako wolontariuszka myłam okna w „Emaus”… Ileż wzruszeń dzięki jednej książce przez te kilka wieczorów przy stole kuchennym (od razu uprzedzam, że albumu nie da się czytać w łóżku – jest gruby i ciężki)!
O czym jest ta książka? To historie sióstr diakonis związanych z Żeńskim Diakonatem Eben-Ezer w Dzięgielowie: świadectwa osobistego spotkania z Panem Jezusem, wspomnienia z początków służby, często naznaczone dramatycznymi wydarzeniami rodzinnymi, osadzone w niełatwych realiach czasów wojennych czy PRL-u… Materiał, wyobrażam sobie, latami gromadzony w archiwum diakonatu, uzupełniony przez p. Ewę Piskorczyk o życiorysy sióstr mieszkających i służących w diakonacie do dziś, ale też prywatne zbiory pastorostwa Gajdaczów (zwłaszcza kazania wygłoszone przez ks. Emila podczas uroczystości pogrzebowych poszczególnych sióstr) i zapisy rozmów z osobami pamiętającymi te, które odeszły… Niezwykły dowód działania sióstr diakonis wśród potrzebujących pomocy, niesamowita historia potwierdzająca sens nazwy diakonatu: „Aż dotąd prowadził nas Pan”…

Podczas lektury kolejny raz uświadomiłam sobie, jak bardzo moje życie jest związane z siostrami i diakonatem. Babcia Hela zabierała mnie, kilkuletnią Jolusię, na Kępę, na tygodnie ewangelizacyjne. Nie mogłam się doczekać zajęć dla dzieci w ogrodzie wokół „Salem”. Nie pamiętam imion tamtych sióstr, ale jedna z nich doskonale grała z chłopakami „w nogę”. Pamiętam też smak buchty i herbaty podawanych podczas podwieczorku. Najbardziej jednak utkwiły mi w pamięci opowieści misyjne przedstawiane przez siostry w odcinkach. Ależ to było emocjonujące! W świecie bez telewizji i internetu czułam, jak otwiera się okno na świat.

Nie przypuszczałam wtedy, że trzydzieści lat później zamieszkam w „Salem”, a moje dzieci będą wspinać się na orzech, pod którym niegdyś siedzieliśmy na drapiących czarnych kocach, czy chować się w ogrodowej altance… Mieszkanie w dawnym domu sióstr emerytek wspominam z rozrzewnieniem. Także dlatego, że siostry były wielokrotnie naszymi gośćmi (choć właściwie to my byliśmy ich…). Przyszły z „nowiecką”, gdy urodził się nam Paweł – dostał od nich wielkiego misia w czerwonej bejsbolówce, który pilnował go w łóżeczku. Wpadały pod orzech, wracając ze spacerów. Siostra Zuzia zawsze miała dla nas coś dobrego: a to jabłka, a to domowe jajuszka. Siostra Elżbieta przynosiła wspomniane wyżej pieczki przed Świętami Bożego Narodzenia. Przynosiły ze sobą zawsze uśmiech i dobre, bo Boże, Słowo. Modliły się o nas w czasach, gdy było nam szczególnie ciężko ze względu na chorobę córki. Zwyczajne kobiety w niezwykle błogosławionej służbie…

Ale to mój osobisty kontekst. Sądzę, że wielu Czytelników odnajdzie w tej książce swój własny, bo losy wielu ewangelików (i nie tylko) na Śląsku Cieszyńskim (i nie tylko) są w jakiś sposób związane z diakonatem i usługującymi w nim siostrami. A nawet jeśli nie – to też warto przestudiować tę książkę. Z kilku powodów.

Uważny Czytelnik dostrzeże zapewne przeciwności losu, z jakimi zmagało się wiele sióstr od wczesnego dzieciństwa. Śmierć rodziców, rozdzielenie z rodzeństwem, przymusowe roboty w Niemczech. I choć na pewno tym wydarzeniom towarzyszyły gorzkie łzy, z każdego zdania bije wyrazista prawda, że dobry Bóg chroni i zaopatruje tych, którzy są Mu wierni. A potem służba w trudnych czasach. Wojna, powstanie warszawskie czy przejęcie przez państwo ludowe gospodarstwa i domu dziecka, wywieranie presji, by siostry zdjęły czepek...

Książka Wydawnictwa Warto to także świetna lekcja historii. Jest jeszcze jeden ważny powód, by ją przeczytać. Jeśli komuś do tej pory wydawało się, że życie sióstr jest monotonne i smutne, to „Powołane” zmieniają punkt widzenia, większość bowiem spisanych tu świadectw kończy się wyrazem wdzięczności kierowanym ku Bogu, za to, że pozwolił się spełnić w życiu, za to, że uczynił życie ważnym, za to, że odebrał sobie z niego należną Mu cześć. Ilu z nas może tak dzisiaj powiedzieć? Zachęcam do lektury.

Jolanta Chwastek
(recenzja książki ukazała się w Zwiastunie Ewangelickim)

Opinie

Napisz opinię

Powołane

Powołane

Warto

Napisz opinię

Produkty powiązane

<<  Powrót do poprzedniej strony


Promocje

Zapowiedzi

"Zwierzątka z polany"
Teatr Dobrego Serca
grudzień 2017