Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
close

0 Produkt Produkty (pusty)

Do kasy

Produkt dodany poprawnie do Twojego koszyka

Ilość
Razem

Ilość produktów w Twoim koszyku: 0. Jest 1 produkt w Twoim koszyku.

Razem produkty: (brutto)
Dostawa: (brutto) Darmowa wysyłka!
Razem (brutto)

Narodziny perły

PP/0318

Nowy

14 Przedmioty

32,00 zł

Więcej informacji

Lidia Czyż
Narodziny perły

Autorka licznych artykułów i opowiadań debiutowała w 2013 roku powieścią Mocniejsza niż śmierć, która została przetłumaczona na język czeski i niemiecki.

Narodziny perły to powieść zainspirowana autentyczną historią o Ewie i Adamie,
którzy chcieli żyć jak w raju, jednak ich życie zamieniło się w piekło. To książka o miłości, stracie i uzależnieniu. O zmaganiu człowieka z cierpieniem oraz odkrywaniu siebie i Boga, który ze zwykłego ziarnka piasku potrafi stworzyć drogocenną perłę. Druga już powieść autorki oparta na autentycznej historii przekonuje, że to, co zrobisz ze swoim bólem, zależy od ciebie.

Patronatem medialnym książkę objęli:
E-czasopismo Warto
Instytut Psychologii Zdrowia Niebieska Linia
Program radiowy Po prostu
Warszawskie Forum Kobiet
Wrocławskie Forum Kobiet

Do każdej książki gratis płyta z filmem fabularnym pt. "Maria Magdalena", reż. Raffaele Mertes.

* Wydawnictwo: Warto
* Rok wydania: 2015
* Oprawa: miękka
* Ilość stron: 324
* Format: 12,5x18,5 cm

Opinie

Oceń 
2016-06-10

warto przeczytać

Miałam okazję poznać Panią Lidzie osobiście. Historia opisana w tej książce wzrusza do łez. Na prawdę polecam każdemu kto jeszcze nie przeczytał tej książki, żeby zrobił to jaknajszybciej!!!

Oceń 
2016-04-06

Po spotkaniu autorskim we Wrocławiu

„Narodziny perły" oddają to, co czuje kobieta w związku z alkoholikiem. Łatwo jest osobom z zewnątrz oceniać, stwierdzać: „sama sobie winna, jak jest głupia i nie odchodzi, to ma, na co zasłużyła”. Niestety wychodzenie ze współuzależnienia nie jest proste. Ktoś, kto tego nie przeżył, nie zrozumie, w jakim potrzasku własnych i cudzych emocji jest taka osoba, nie zrozumie, że walczy ze wszystkich sił, by utrzymać pracę, dom, dzieci i męża na powierzchni, że kocha ponad życie swoje dzieci, kocha i nienawidzi swojego męża, że nie potrafi wyrwać się z kręgu jego manipulacji, choć bardzo chce i jednocześnie strach przed tym krokiem ją paraliżuje i że sama stacza się jak jej mąż. Miota się jak w więzieniu i nie widzi wyjścia. Wychodzenie ze współuzależnienia jest jak klatka, która się otworzyła, ale wystraszone zwierzę ciągle jest w niewoli własnych emocji i na początku nie dostrzega, że może z niej wyjść, potem boi się zrobić ten pierwszy krok, z czasem może uda się wyjść, choć wszystkie zmysły wołają, żeby wrócić do znajomej klatki. Choć nie przeżyłam tak drastycznych wydarzeń, jak te opisywane w książce, na poziomie emocji przeżyłam to samo, co bohaterka i mogłabym długo opowiadać swoją historię. Mój mąż jest alkoholikiem, dodam: wierzącym alkoholikiem. I ta świadomość, że oboje jesteśmy wierzącymi ludźmi, borykającymi się z tak trudnym problemem sprawiła, że przez wiele lat czułam się strasznie osamotniona. Bo choć problem alkoholizmu jest tak powszechny w naszym kraju, to jak przyznać się do tego wśród osób wierzących? Pochodzę z dobrej rodziny i nie miałam pojęcia, jak reagować, co źle robię. Przedzierałam się przez swoją niewiedzę w wielkim cierpieniu i bólu i nie życzę tego nikomu. Popełniłam mnóstwo błędów, które będą miały wpływ także na moje dzieci. Może gdyby wtedy wpadła mi w ręce taka książka, byłoby mi łatwiej zrozumieć, w czym jest problem.
Mój mąż jest człowiekiem wierzącym, mającym wielką wiedzę o Bogu i wiarę, ale dopiero uczy się, jak żyć normalnym życiem. Zresztą słowo normalny nie istnieje w jego słowniku, bo jego straszne doświadczenia z dzieciństwa nie dały mu możliwości nauczenia się, co znaczy żyć normalnie. Jest typowym DDA i jednocześnie alkoholikiem. To oznacza, że ma problemy ze swoimi emocjami i wykańcza nas swoim zachowaniem, choć na co dzień nie pije, zdarzają mu się krótkie incydenty picia np. raz na pół roku jeden dzień. I zwykle okazuje się, że konsekwencje tego jednodniowego picia są poważne np. utrata prawa jazdy, sprawa w sądzie, bo zatrzymano go z dzieckiem na mieście pod wpływem... Życie z nim przypomina siedzenie na bombie zegarowej, nie wiadomo, kiedy znowu wybuchnie. I to, co boli najbardziej: „przecież nie piję, nie mam problemu, Bóg mnie uzdrowił, nie jestem alkoholikiem”. A ja zaczęłam zachowywać się jak typowa żona alkoholika, unikałam okazji do picia, chowałam i wylewałam alkohol, przejęłam całą organizację domowego życia i odpowiedzialność na siebie. Żyłam w ciągłym stresie i strachu, aż do momentu gdy zdałam sobie sprawę, że nie będzie lepiej. Mój organizm odmówił posłuszeństwa, wpadłam w straszną depresję. Znienawidziłam męża z całego serca. Jak doszło do tego, że znalazłam się w takim punkcie? Dlaczego Bóg pozwolił, bym związała się z alkoholikiem? Moja terapia trwała prawie trzy lata. Bóg mi uświadomił:
- że małżeństwo jest odbiciem Bożej miłości do nas, ale my jako ludzie jesteśmy niedoskonali, że mój mąż będzie moim mężem zawsze, ale może się zdarzyć, że fizycznie z nim nie będę;
- że trzymałam wszystko w swoim ręku, nie oddając Bogu, chciałam kontrolować życie, jakby to dawało mi pewność, że nic złego się nie wydarzy, a to jedynie oznaczało całkowity brak zaufania do Boga;
- że miłość to też trudne, ale konieczne decyzje, które mogą w danym momencie być niezrozumiałe dla drugiej osoby;
- że mogę oddać Bogu ciężar związany z moim mężem;
- że chcę, by Bóg wypełniał całe moje życie;
- że muszę wybaczyć mojemu mężowi ( którego nienawidziłam i któremu życzyłam śmierci), bo Bóg wybaczył mi;
- że w najtrudniejszych chwilach, gdy wydaje się, że nie ma żadnej nadziei, jest Bóg i choć jest trudno, to jednak nie jest, bo On daje pocieszenie
- że tylko Bóg jest w stanie uleczyć nasze zranienia, że ma plan dla naszego życia i nic nie dzieje się bez przyczyny;
i że w moim życiu nie ma happy endu, bo nadal się uczę i małymi krokami z pomocą Boga, upadając, idę.
Dziękuję za książkę. Jak opowiadam o swoim życiu, często brakuje mi słów, by wyrazić, co przeżyłam, jak było trudno, boleśnie i jaką nadzieję mam w Bogu. A ta książka jest też moim głosem, bo ją mogę przekazać innym i powiedzieć, że jest nadzieja. Cieszę się, że ktoś opisał ten temat nie w sposób świecki, lecz Boży.
Chciałam porozmawiać po spotkaniu, ale tak się wzruszyłam przy podpisywaniu książki, że nie dałam rady. Rzadko się zdarza, że ktoś jest w stanie zrozumieć drugiego człowieka, jego emocje, jeśli nie jest w jego skórze. To jest dar.

Oceń 
2016-02-15

Lepiej przeczytać tę prawdziwą historię niż przeżyć ją samemu

Nie jestem molem książkowym, ale od tej książki trudno było się oderwać. O 4:45 rano zamiast kawy pasowało mi najbardziej. Polecam!

Oceń 
2015-07-16

opinia

zaczołem czytać mój syn który zasnył też miał Paweł na imię trochę łez jest jestem w trakcie cztania zmusza do pracy ale i refleksji nad sobą obys moja sąsiadko miała siły do pisania czekam na następną książkę milego wieczoru i wiele błogosławienistwa

Oceń 
2015-07-16

drogocenna ksiažka

Niesamowita ksiažka, ktora powinien každy przeczytac, Ježeli zmagasz sie z problemami to kiažka dla ciebie- pociaga i pokazuje na Jezusa, ktory pomože každému kto pragnie!!

Oceń 
2015-07-15

Każdy powinien ją przeczytać.

Nowa książka "Narodziny perły"- rewelacyjna. Ja nie przeżyłam tego co bohaterka książki, dziękuję Bogu że nie musiałam tego przechodzić. Ale myślę, że każdy z nas kiedyś w swoim życiu spotkał się z tym problemem, czy to w bliższej czy dalszej rodzinie. Wiele razy nie reagujemy na ten problem. Obwiniamy jedną lub drugą stronę. Nie odwracajmy się plecami do tych ludzi. Ale zachęcam, każdego aby modlić się o takie rodziny, mieć z nimi bliski kontakt, rozmawiać, wspierać, być pomocą dla całej rodziny. Takie osoby czują się odrzucone i same sobie nie są wstanie pomóc i czują się gorsze, choć walczą do końca, by wszystko ułożyło się jak najlepiej. Polecam książkę jest bardzo dobrze napisana Lidzia ma niesamowity dar od Boga pisania. Nie każdy potrafi tak ciekawie pisać, nie każdy potrafi wydobyć z historii tak wiele szczegółów. Lidziu niech Bóg cię błogosławi i zachecając cię do dalszego pisania to czekam z niecierpliwością na kolejną pozycję.

Oceń 
2015-07-12

Naprawdę WARTO

Książka, która nie tylko trzyma w napięciu i porusza do głębi, ale daje nadzieję i wskazuje drogę wyjścia dla tych, którzy borykają się z podobnym problemem, co bohaterka powieści. Gorąco polecam wszystkim, którzy lubią dobre, wartościowe książki!

Oceń 
2015-07-11

Niezwykle poruszająca książka!

Olimpia Struzik Dziękuję Lidziu za wspaniąłą książkę- jej przeczytanie zajęło mi 2 wieczory. Dziękuję za wspaniały język-bardzo przystępny i a zarazem bardzo poruszający serce...i oczy;-) Doświadczenia bohaterki to coś czego osobiście nie mogę sobie wyobrazić...tyle lat...Pan Bóg może wszystko- dziękuję Ci,że pomogłeś Ewie!

Napisz swoją opinię !

Napisz opinię

Narodziny perły

Narodziny perły

Lidia Czyż

Napisz opinię

Produkty powiązane

<<  Powrót do poprzedniej strony


Promocje

Zapowiedzi

"Teoś i Boże Narodzenie" 

październik 2017